Lubię sobie czasem porysować, pomalować czy też stworzyć na papierze coś fajnego. Co prawda dawno już tego nie praktykowałem, a raczej ograniczam się od kilku lat do pomocy moim dzieciom, nie mniej jednak artystyczna klęska zawsze kończy tak samo... w koszu.
Od jakiegoś czasu odwiedzam przeróżne portale internetowa w poszukiwaniu ciekawych artykułów nie omijając przy tym równie ciekawych komentarzy. Nie znalazłem jednak jeszcze żadnego, pod którym nie podpisałby się jakiś człek, nazywający siebie ateistą, a w zasadzie rzadko można znaleźć wpis o charakterze neutralnym lub pochodzący od osoby wierzącej. Po którymś artykule z kolei zacząłem zastanawiać się o co w tym chodzi. Po jakimś czasie stwierdziłem jednak. że dokładnie to samo dzieje się wszędzie wokół mnie. Znaki wiary widuje się tylko w Kościołach i w miejscu czyjejś śmierci. Nie wiem kiedy ostatnio widziałem u kogoś Krzyż w domu. Jak się słucha wiadomości to tylko za głowę się człowiek łapie: tu wojna, tam głodują, w szkołach strzelają, broń testują.
Dobrze, że Bóg nie ma mojego charakteru bo już byśmy w "koszu" leżeli. Aż się człowiekowi smutno robi.